niedziela, 31 lipca 2016

Niedziela dla włosów 16



      Swoją pielęgnację rozpoczęłam od umycia włosów szamponem z Garniera. Następnie na osuszone włosy nałożyłam wygładzającą odżywkę z Oriflame. Trzymałam ją na włosach z 10 minut i zmyłam. Na koniec nałożyłam odżywkę bez spłukiwania z Joanny i serum na końcówki z biedronki. Włosom dałam wyschnąć naturalnie, następnie zakręciłam włosy w koczka ślimaczka i chodziłam tak bardzo długo.



       Po koczku prezentowały się na prawdę pięknie. Były puszyste ale nie spuszone. Nawet małe bejbiki się uspokoiły i przestały mi fruwać dookoła głowy. Były miękkie w dotyku i ujarzmione. Bardzo zadowolił mnie fakt, że pierwszy raz takie połączenie kosmetyków dało mi taki fajny efekt wygładzenia.



       Pierwszy raz stosowałam odżywkę wygładzającą z Oriflame i szampon z Garniera. Zawsze, gdy myłam włosy np. rano, były bardzo spuszone przez cały dzień i jedynie prostownica była mi w stanie pomóc zniwelować fruwanie małych rozrabiaków ponieważ tworzyły na mojej głowie aureolkę. Dziś tego nie było.



 Jestem ogromnie zadowolona z pielęgnacji i taki zabieg powtórzę na pewno nie raz :)
Buziaki


czwartek, 28 lipca 2016

Piękny prezent na nowy początek



       Otrzymałam piękny prezent w postaci pomocy przy nowym wyglądzie bloga. Pierwszy krok w stronę lepszego życia :) 
    Wpadajcie i oceniajcie moje i przyjaciółki wzmagania. Piszcie co Wam się podoba na moim blogu a co nie. Bądźcie szczere, nie boję się krytyki. Jeśli byście coś zmieniły, również dajcie o tym znać w komentarzach.

   Ja osobiście jestem bardzo zadowolona. Nowy wygląd na blogu daje mi dużo więcej siły i satysfakcji w prowadzeniu tego miejsca. Chodź nie mam ostatnio zbyt wiele czasu ponieważ pracuję, mam teraz 3 zmianę i śpię prawie cały dzień, znalazłam coś czasu żeby razem z przyjaciółką poprawić wygląd. 

  Pomogła mi więc z całym szablonem, doradziła a przy tym bardzo pomogła za co serdecznie dziękuję :) W wolnych chwilach zastanowię się jeszcze nad nowym nagłówkiem strony.

Mam nadzieję, że nowy wygląd bloga spodoba się Wam tak bardzo jak i mi :)
Buziaki

wtorek, 19 lipca 2016

Remont potrzebny nie tylko w domu ale i na blogu




Remont mojego domu idzie pełną parą. Dzisiaj jednak nie o tym. 
     Mam do Was ogromną prośbę. Przydał by się porządny remont mojego bloga. Na pewno jest wieje rzeczy jakie chcę tutaj zmienić. Musicie mi jednak pomoc. 
        Mianowicie napiszcie szczerze co byście same poprawiły w wyglądzie, co zmieniły lub całkiem wyeliminowały lub dodały.

Każda rada jest dla mnie bardzo ważna :-)

Jeśli znacie jakieś fajne strony z darmowymi szablonami na bloga i możecie mi podesłać, była bym Wam bardzo wdzięczna.

Z góry dziękuję! Trzymajcie się, 
Buziaki.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Greenelixir - Argan oil





Argan Oil serum -
 olejek Arganowy jest produktem regeneracyjnym, nawilżającym, chroniącym włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Nadaje połysk, likwiduje matowość. Działa przeciwstarzeniowo, powstrzymuje wolne rodniki, nawilża i napina skórę. Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miękkość. Wzbogacony o olejek jojoba i słonecznikowy. 




Sposób użycia :
 najlepiej nałożyć olejek na wilgotne włosy, szczególnie na ich końce, nie spłukiwać. Może być również stosowany na suche włosy. Olejek można też dodawać w niewielkiej ilości do farbowania włosów, aby zwiększyć połysk i chronić włosy.





Opakowanie -
 serum zamknięte jest w plastikowej buteleczce o pojemności 20 ml. Bardzo nie podoba mi się otworek przez który wydostaje się olejek. Po prostu jest za duży, przez co pierwszym razem wylałam na dłoń za dużo produktu. Teraz już się przyzwyczaiłam ile kosmetyku może wydostać się z butelki i nauczyłam się dozować go w odpowiedniej ilości.



Skład:

 Silikon lotny, emolient suchy ( efekt wygładzenia ), alkohol odporny na temperaturę, emolient tłusty, zapach, zapach, zapach, olej arganowy, filtr UV, olej jojoba, barwnik, barwnik, humektant, emolient, barwnik. 




Moje wrażenia i działanie: 
   olejek używałam zawsze po myciu na mokre włosy. Ale gdy wyschły naturalnie a musiałam wyjść gdzieś, to dawałam olejek drugi raz na suche już włosy. Niwelował puch i ładnie nabłyszczał moje włosy. Puchu pozbyłam się tylko do zaczesania włosów, później puch powracał. Zauważyłam tylko lekkie nawilżenie końcówek. Po użyciu tego kosmetyku, włosy ładnie wyglądały i się prezentowały o wiele wiele lepiej. Zapach przypominał mi jakiś mega słodki budyn sama nie wiem dlaczego :-)
Olejek można kupić za 6 zł w biedronce. Ogólnie jestem z tego olejku zadowolona i zrobiłam już kolejny jego zakup :-)



Miałyście już ten olejek?
Buziaki.

sobota, 16 lipca 2016

Marion - złuszczający zabieg do stóp




Wybaczcie mi zaniedbanie bloga. Pierwsza praca daje mi w kość.

      Złuszczający zabieg do stóp w postaci skarpet z aktywnym płynem, skutecznie i bezpiecznie usuwa martwy, zrogowaciały naskórek. Wystarczy jeden zabieg, żeby zregenerować i wyglądzić skórę stóp. Zabieg przeznaczony dla kobiet i dla mężczyzn.
      Po 7-10 dniach od wykonania kuracji, stopy są idealnie gładkie, delikatne i odżywione.

     Produkt posiada inteligentną formułę, którą skutecznie złuszcza naskórek i regeneruje stopy. Zawiera kompleks kwasów ( mlekowy, glikolowy, salicylowy ), które pomagają usunąć martwy, zrogowaciały naskórek i stymulują odnowę komórek. Mocznik ( 5% ) intensywnie nawilża, odżywia i chroni skórę stóp. Ekstrakt z limonki jest źródłem witaminy C, działa antyoksydacyjnie i odświeżająco. Alantoina i bawełna łagodzą i nawilżają skórę stóp.

    Efekt jak po zabiegu pedicure SPA. Po 1 zabiegu piękne stopy przez kilka tygodni.


Uwaga :
       Produkt do użytku zewnętrznego. Nie należy używać kuracji na rany, zadrapania i obtarcia - w takich sytuacjach należy najpierw pozwolić stopom się zregenerować. Zabiegu mld powinny stosować kobiety w ciąży, osoby chore na cukrzycę, osoby z niedokrwistością, z zespołem Rey'a oraz uczulone na salicylany. Nie stosować produktu drugi raz w okresie nie krótszym niż 10 dni po pierwszej aplikacji. Nie może być stosowany u dzieci.
     Podczas zabiegu i chwilę po możliwe jest uczucie mrowienia skóry stóp, co jest efektem działania składników aktywnych.
     Produkt należy przechowywać w miejscu nie dostępnym dla dzieci, w temperaturze od +5*C do +25*C, w miejscu nienasłonecznionym. Używać produktu bezpośrednio po otwarciu.



Zawartość opakowania :
- 2 pary skarpetek foliowych
- 2 saszetki z aktywnym płynem
2 rozmiary skarpetek do wyboru w opakowaniu : M i XL
Produkt do jednorazowego użycia. Produkt zawiera zabieg dla 1 osoby.


    Obumarły naskórek zacznie się złuszczać po ok 3-7 dniach. Długość procesu złuszczania zależy od kondycji skóry stóp przed zabiegiem. W celu przyspieszenia efektu zaleca moczenie stóp w ciepłej wodzie przez ok. 20 minut. W czasie zabiciu nie stosuj żadnych preparatów złuszczających i ściernych.



Sposób użycia :

1. Dobierz odpowiedni rozmiar skarpet ( M- bezbarwne, XL - niebieskie ). Wyjmij skarpety z woreczka oraz włóż na umyte i osuszone stopy.
2. Wlej do każdej ze skarpet zawartość saszetki ( 20 ml do jednej skarpety ).
3. Nałóż grube skarpetki, aby utrzymać odpowiednią temperaturę.
4. Pozostaw na stopach ok. 60-90 minut, zależnie od kondycji stóp.
5. Zdejmij skarpety, pozostałość płynu zmyj ciepłą wodą.


Moja opinia :



     Opakowanie, w którym mieszczone są skarpetki jak i saszetki z płynem przykuło moją uwagę. Gdyby nie opakowanie, pewnie nie sprawdziła bym nawet co to takiego :-)
Bardzo zadowolił mnie fakt, że skarpetki mają 2 rozmiary. Jednen bezbarwny przeznaczony dla kobiet, drugi niebieski dla mężczyzn. Nie musimy więc szukać oddzielnie produktu dla danej płci.
Sposób użycia jest bardzo prosty. Ponad to wszystko widnieje z tylu na opakowaniu. Nie miałam więc problemów z obsługą.



     Zapach jak dla mnie jest chemiczny. Już po otwarciu opakowania był wyczuwalny alkohol, który w składzie widnieje zaraz na 1 miejscu przed wodą. Po wlaniu płynu do skarpetek, od razu poczułam alkohol na moich stopach. Sam płyn jest bardzo wodnisty, lekko oleisty i bezbarwny.
Nie minęło 10 minut a duże palce u stóp zaczęły mnie piec w okolicach paznokci. Może było to spowodowane tym, że paznokcie u tych palców mi wrastają, sama nie mam pojęcia. Również w czerwcu poparzyłam sobie nogi i lewą stopę. Stopa cała się zagoiła, ale nowa skóra również zaczęła mnie bardziej piec.
    Założyłam na foliowe skarpetki zwykle skarpety a ponad to moje ukochane ciepłe bambuszki w których chodzę w chłodniejsze dni. Od razu więc poczułam gorąco i mrowienie całych stóp.



    Cały zabieg trzymałam godzinę na stopach. Gdy przyszedł czas ściągnięcia skarpetek ze stóp, bardzo obawiałam się tego, co mogę zobaczyć. W pierwszej chwili poczułam chłodek, bardzo przyjemny. Resztę płynu zmyłam ciepłą wodą.
     Skóra była trochę miększa ale całkiem wysuszona. Palce u stóp były czerwone, nie mówiąc już o skórze która przeżyła poparzenie.
    Nie jestem zadowolona tym zabiegiem. Lepszy efekt otrzymałam po zwykłym peelingu i balsamie nałożonym na stopy. Nie zauważyłam również żadnych różnic po paru dniach. Naskórek na pięcie troszkę schodził. Ponad to musiałam bardzo nawilżać swoje stopy, bo skóra mnie swędziała i mimo mocznika, była sucha.

Zabieg ten nie kosztował mnie dużo. Kupiłam go za 7 zł w biedronce.


Stosowałyście może takie skarpetki złuszczające? Jakie są wasze odczucia?
Buziaki

wtorek, 5 lipca 2016

Moje włosy w czerwcu



                W czerwcu  było tak gorąco, że nawet nie chciało mi się pielęgnować włosów. Tak czy tak zrobiłam dla nich naprawdę dużo. 3-4 razy w tygodniu olejowałam swoje włosy olejem z prażonych nasion sezamu. Czasami olej nakładałam na suche włosy, czasami na mokre lub na odżywkę.
                 Często wiązałam włosy. Nie dawałam rady wytrzymać w takie gorąca. Przez to nabawiłam się dużego wypadania. 
              Zauważyłam również, że często towarzyszył mi puch mimo tak częstego olejowania włosów. Nakładałam dużo maseczek domowej roboty. Były to maseczki z tego, co znalazłam w domu. Ponad to wykonałam 2 razy peeling skóry głowy kawą i często na moich włosach gościł Kallos kreatin. 



           Co do przyrostu. 
                 Nadal marzą mi się włosy do łokci. Chciałabym osiągnąć taką długość do stycznia. Myślę że uda mi się zapuścić do tego czasu moje kłaczki. W czerwcu dałam sobie spokój z zapuszczaniem. Postanowiłam, że dopiero od lipca zacznę coś działać w tym temacie. Brałam udział w akcji "Zapuśćmy się na wiosnę", która swój finał miała 1 czerwca, więc miesiąc przerwy mi nie zaszkodzi. 

          Moim włosom brakuje nawilżenia. Końce również potrzebują podcięcia. Na niektórych włosach zauważyłam już białe kropeczki. Ale po ostatnim podcinaniu końcówek boję się zaufać fryzjerowi. Jeszcze nie trafiłam na kogoś, kto nie zrobi krzywdy moim włosom. 

       Na powyższych zdjęciach widzicie moje włosy w kompletnym detoksie. Umyte zostały szamponem z Oriflame a na końce zafundowałam im serum arganowe z biedronki. 
  



  Mogłam zadbać o nawilżenie w czerwcu, jednak kompletnie wypadło mi to jakoś z głowy. Muszę również zacząć inaczej wiązać swoje włosy. Kucyk i koczek jest bardzo wygodny, jednak tracę przez te fryzury dużo włosów.
   Sukcesem jest na pewno to, że całkowicie pozbyłam się elektryzowania włosów. Również skóra głowy już wolniej się przetłuszcza. 

  W czerwcu, eksperymentowałam również z odżywianiem włosów przed myciem. Nie wyszło mi to za dobrze. Fakt faktem, sposób ten jest fajny, gdy nie ma się zbyt dużo czasu, ale moje włosy reagowały na to tylko puchem. Więc w połowie miesiąca zaprzestałam stosowania tego sposobu.


Mam nadzieję, że lipiec będzie lepszym miesiącem dla moich włosów :) 


A Wy, zrobiliście już swoje podsumowanie miesiąca? Jak walczycie z suchością włosów?
Buziaki.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Nowości Czerwca



    Dziś zapraszam Was na nowości czerwca :)




Na pierwszy ogień idzie rzecz dla mnie najważniejsza - higiena jamy ustnej. Kupiłam płyn do płukania i pastę do zębów Meridol. Jest to zestaw, który zapobiega krwawieniu z dziąseł i pomaga we wszelkich dolegliwościach związanych z dziąsłami. Za zestaw zapłaciłam 60 zł.




Kolejne opakowanie mojego ukochanego płynu micelarnego. Kupiony w biedronce za 5 zł. Nie radzi sobie z tuszami wodoodpornymi ale po za tym jest super. To kolejne moje opakowanie :)




Kupiłam również korzeń mydlnicy lekarskiej w cenie 4 zł oraz nasiona kozieradki, które kosztowały również z granicach 4 zł.





Udało mi się również upolować nowe buty i białą sukienkę w SH. Za całość zapłaciłam 20 zł :)



W biedronce niedawno była akcja tematyczna "modnie i wygodnie" podczas której kupiłam ładne buty w cienie 39.90 zł. Są mega wygodne i lekkie a w dodatku czuje się w nich super :)



Nie dawno poparzyłam sobie nogi gorącą wodą, prawie wrzątkiem. Kupiłam więc żel chłodzący w aptece. Kosztowała może z 14 zł nie pamiętam dokładnie. Pomógł mi i to bardzo, dlatego bardzo polecam na poparzenia 1 stopnia :)



Ostatnio na zakupach w lidlu kupiłam suplement diety Maxi Krzem. Paznokcie łamią mi się ostatnio i bardzo zadzierają, włosy też zaczęły bardziej wypadać ale to wina wiązania ich na każdym kroku. Postanowiłam wypróbować ten suplement diety na sobie. Zapłaciłam 7 zł na promocji :)



 W Rossmanie kupiłam miniaturkę żelu pod prysznic. Nie miałam żadnego takiego mini żelu w domu, a bardzo przydał by mi się po pracy, by chodź trochę się odświeżyć. Zapłaciłam za niego coś koło 2 zł.


Podczas zamówienia z Oriflame, razem z mamą wybrałyśmy szampon do włosów z zieloną herbatą i mandarynką. Bardzo fajnie przedłuża świeżość włosów i unosi je u nasady. Za 2 opakowania zapłaciłam 16 zł :)


  W czerwcu zaszalałam z zakupami, lipiec zresztą zaczęłam też dość ciekawie po pierwszej wypłacie :D



  Miałyście któreś z moich zakupionych rzeczy \ kosmetyków?
Buziaki

niedziela, 3 lipca 2016

Niedziela dla włosów 15


Musicie wybaczyć mi ten chwilowy zastój na blogu. Pierwsza praca dała mi trochę w kość i brakuje mi czasu nie tylko na prowadzenie bloga. W tym tygodniu będę miała trochę więcej luzu więc postaram się wszystko nadrobić :)
   

      Moja niedziela zaczęła się od na olejowania całych włosów pomijając skórę głowy. Początkowo miałam trzymać z 4-5 godzin, nałożyć odżywkę i zmyć. Nałożyłam odżywkę z Garnier, lecz włosy umyłam dopiero następnego dnia. Zrobiłam również peeling kawowy skóry głowy. Nałożyłam zaparzone fusy z kawy na suchą skórę i tak wykonywałam peeling. Następnie umyłam dwukrotnie włosy szamponem Eva natura - ułatwiający rozczesywanie. Siostra go sobie ostatnio kupiła, mimo iż polecałam jej inny. Musiałam go więc wypróbować przez parę myć na swoich włosach :)



   Następnie nałożyłam maskę na włosy domowej roboty.
Najpierw zmiksowałam trochę truskawek i czarnych porzeczek na papkę. Przetarłam wszystko jeszcze przed sitko, by pozbyć się pestek, z którymi mogłabym mieć problem podczas płukania. Dodałam 2 pompki olejku z pestek moreli i łyżkę maski Kallos kreatin. Wszystko ze sobą z mieszałam i nałożyłam na 30 minut na włosy i założyłam czepek.



   Podczas płukania włosy były mega mięciutkie. Niestety ostatnio cały czas wiązałam włosy, było mi tak wygodniej podczas upałów i przez to dużo włosów mi wypadło :(
   Po osuszeniu włosów ręcznikiem, dałam na nie odżywkę b/s z Joanny z miodem i cytryną a na końcówki olejek arganowy z biedronki.

  Włosom dałam wyschnąć naturalnie - no prawie, ponieważ było już tak późno, że je lekko podsuszyłam. Były takie mięciutkie, że nie mogłam przestać ich dotykać :) Zawinęłam je w koczka ślimaczka i poszłam spać :) Byłam bardzo ciekawa efektów jakie zobaczę rano.



Dziś gdy się obudziłam, rozwinęłam koczka i przeczesałam swoje włosy szczotką z włosia dzika. Były mega mięciutkie, śliskie i błyszczące. Nie mogę też pominąć faktu, że są lekko dociążone i pięknie nawilżone. Miałam tylko nadzieję, że po koczku się troszkę pokręcą. Końce coś tam się wywijają ale są bardziej proste niż kręcone.




Jestem zadowolona z pielęgnacji. Truskawka jest odpowiedzialna za nawilżenie, za to porzeczka zapobiega wypadaniu włosów i je wzmacnia. Szampon, który użyłam do mycia, przedłużył świeżość moich włosów. W takie gorąca moje włosy zazwyczaj, jeśli myje je wieczorem, następnego dnia wytrzymują tylko do godziny 15 max, później wyglądają naprawdę źle.


Jak Wasze starania o piękne włosy? Wytrzymujecie takie gorąca? :-)
Buziaki