niedziela, 30 listopada 2014

Niedziela dla włosów 7



Witajcie :)


  Swoje spa rozpoczęłam od umycia włosów szamponem z YR. Następnie nałożyłam maskę Kallos Algae na 15 minut. Po zmyciu maski, włoski owinęłam z ręcznik i zaczęłam robić swoją domową maskę.
Przygotowałam ją z następujących produktów:
- całe jajko
- łyżka kakao
- łyżka miodku
       Po wymieszaniu składników ze sobą, maskę nałożyłam na 20 minut na włosy pod czepek. Miałam zamiar dłużej ją trzymać, ale denerwowało mnie ciągłe spływanie maski po karku albo czole :( Włosy spłukałam letnią wodą i owinęłam w turban aby uciekła z nich woda.
  Po osuszeniu nałożyłam odżywkę bez spłukiwania z Joanny a w skalp wtarłam wodę pokrzywową i na końce poszło silikonowe serum. Wszystko niestety robiłam już późno i nie mogłam iść spać z mokrymi włoskami, więc wysuszyłam je delikatnie głową w dól. Po suszeniu, nawinęłam je na wałki papierowe i poszłam spać :)

Rano po odwinięciu włosów miałam bardzo ładne loczki :)




Włosy po wczorajszym spa są bardzo ładnie nawilżone. Są super miękkie i nie mogę przestać ich macać :D Dzięki domowej masce bardzo ładnie też się błyszczą i fajnie pachną kakao. Niestety Wy  nie możecie zobaczyć jaki mają blask ponieważ wszystkie zdjęcia robione były z fleszem :( dziś naturalne światło jest za ciemne i zdjęcie nie oddaje tak ładnie blasku. 


A jak wyglądała Wasza niedziela dla włosów? :)

sobota, 29 listopada 2014

Plan pielęgnacji włosów na Grudzień.




Witajcie :)
   
       Pierwszy raz w życiu postanowiłam przygotować plan pielęgnacji. Przyznam szczerze że trochę miałam z tym problemy :P ale jakoś dałam radę.

   Największą wagę postawię na działanie od wewnątrz, czyli picie herbaty z pokrzywy :) Sama pokrzywa ostatnio sprawiła że włosy urosły mi w miesiąc 4 cm! Może to wydawać się Wam dziwne ale mierzyłam je chyba 3 razy jak nie więcej, bo sama nie mogłam w to uwierzyć :D Myślałam nad piciem skrzypokrzywy ale skrzyp wypłukuje nam za bardzo witaminy z organizmu a tego właśnie nie chcę. Zostaje więc sama pokrzywa.

  Częstsze olejowanie włosów przed myciem, co najmniej 3 razy w tygodniu. To kolejna rzecz której nie może zabraknąć w grudniu. Do tego chcę często nakładać proteiny i humektanty na włosy :)

   Jeszcze chcę skończyć wodę pokrzywową. Więc po każdym myciu włosów mam zamiar wcierać w skalp wodę pokrzywową. Dzięki wcierkom chcę, aby moje włosy były chodź trochę mocniejsze i mniej wypadały.

   Ostatnią rzeczą jest peeling cukrowy lub zwykły kawowy z dodatkiem szamponu. Ostatnio sobie to zaniedbałam. Na wakacjach robiłam go prawie co tydzień. Teraz z braku czasu, często po protu o tym zapominam :(

Zrobię swój kalendarz pielęgnacji i będę go sobie prowadzić. Zobaczymy czy wytrwam z tym całym postanowieniem do stycznia :D



A jak będzie wyglądała Wasza pielęgnacja włosów w grudniu? :)

czwartek, 27 listopada 2014

Zakręcone włoski naturalnie.


                              

Witajcie kochani :)


Dziś milutki i luźny post jak dla mnie :P Mianowicie dziś chcę Wam napisać jak ja dążyłam do tego aby otrzymywać piękne loki w naturalny sposób :)
  Zdjęcie które widnieje na górze pochodzi z googli i na pewno wszyscy widzieli. Właśnie takie loki mi się marzyły. Zakupiła prostownicę i kręciłam prostownicą, ale to nie to samo.


Koleżanka pokazała mi jak działa lokówka, ale gorące żelazo nie było dla mnie. Po paru godzinach nie byłam zadowolona efektem. Moje włosy wyglądały jak sztuczne i źle się z tym czułam.


 Wałki to moje kolejne odkrycie. Były gumowe, plastikowe, i takie gąbeczki z drutem w środku. Rano gdy rozplatałam włosy to miałam baranka na głowie :( I jeszcze źle się w nich spało. Opaska też się przydała. Gdy miałam włosy krótsze wychodziły naprawdę ładne loki, szczególnie przy buzi. Teraz moje włosy są dłuższe i już nie są takie ładne. Świderek ostatnio też mnie zawiódł, włosy już się nie chcą ładnie kręcić po całej nocy spędzonej w świderku :(

   Jakieś 3 miesiące temu przeglądałam internet w poszukiwaniu jakiegoś sposobu na piękne loczki bez użycia ciepła. Znalazłam tam wałki z ręczników papierowych :D Włosy zaczęłam na nie nawijać najpierw u mojej siostry na głowie.


  Jej włosy długie do pasa, były idealne do takich testów :D Okazało się że loczki trzymały się bardzo długo, nie dawałam na nie nawet grama lakieru i innych produktów. Z efektu byłam zadowolona, włoski wyglądały jak na zdjęciu pierwszym :) Postanowiłam wypróbować na sobie.



Na swoje włosy dałam jednak serum silikonowe, tak aby zobaczyć czy coś pomoże :) Jednak wielkiej różnicy nie było widać. A loki wyszły piękne, takie o jakich zawsze marzyłam.

Myślę że może kogoś zainteresuje ten mój dzisiejszy luźny post o lokach. A zdjęcie moich włosów po tych wałkach zamieszczę w niedzielę, zobaczycie jak pięknie wyglądają :)


A Wy macie jakieś swoje ulubione patenty na zakręcanie włosów naturalnie? :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Isana Med UREA Shampoo




Witajcie :)


       Dziś dla Was recenzja szamponu do włosów z rocznikiem.Kupić go możemy tylko w Rossmanie w cenie około 5-6 zł.

ISANA MED UREA szampon z 5% zawartością mocznika (urea) obficie i intensywnie pielęgnuje włosy. Specjalna formuła z prowitamina B5 wzmacnia włosy. Wrażliwa i delikatna skóra głowy staje się znowu aksamitnie gładka.
Zastosowanie: szampon nałożyć na dłoń lub bezpośrednio na włosy i dobrze wmasować. Pozwolić krótko wchłonąć, po czym starannie wypłukać. Bez barwników, pH naturalne dla skóry. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.


Skład możecie zobaczyć na zdjęciu, mam nadzieję że dobrze widać :)


O zapachu powiem mało. Ja zawsze nie zwracam na to uwagi, ponieważ dla mnie kosmetyk powinien dobrze działać niż ładnie pachnieć. Ten szampon pachnie taką jak by cytryną. Zapach jak dla mnie jest trochę chemiczny. Osobiście wolę gdy szampony pachną ziołami :)



Podsumowując muszę Wam powiedzieć że ten szampon jest fantastyczny! Zawsze jak myje nim włosy, są bardzo fajnie nawilżone i miękkie. Co najważniejsze skalp jest super nawilżony. Przeważnie gdy mam więcej czasu, zostawiam go na włosach tak z 5 minut i między czasie robię delikatny masaż głowy. Przy spłukiwaniu szamponu, włosy aż tak skrzypiały :) Jednym minusem tego szamponu jest niestety szybsze przetłuszczanie się włosów :( Według mnie, nie jest to szampon do częstego używania. Może teraz w zimie lepiej się spisze, zobaczymy. Mimo to warto go kupić i wypróbować, cena nie jest duża, a może Wam przypadnie do gustu :) Ja ogólnie jestem bardzo z niego zadowolona i na pewno kupię go ponownie :)

A Wy miałyście ten szampon? Jak spisał się na Waszych włosach? :)

Niedziela dla włosów 6




Witajcie :)


        Moja niedziela dla włosów się troszkę przeciągła. Nie miałam czasu też napisać posta. Ale w ramach niedzieli dla włosów postanowiłam postawić na minimalizm. Dlaczego? Chciałam zobaczyć jak moje włosy zareagują na nowa maskę i również byłam ciekawa czy następnego dnia będzie puch.



 Na samym początku umyłam włosy szamponem z mocznikiem. Trzymałam szampon na włosach tak z 5-8 minut i masowałam skalp tak między czasie. Następnie zmyłam go z włosów i osuszyłam moje kłaczki ręcznikiem. 


Następnie przyszedł czas na nową maskę do włosów. Koktajl Witaminowy do włosów z Marion. Kupiłam go za cenę około 3 zł. Mamy do niego dołączony czepek, który będzie nam służył długo :)


Maskę trzymałam na włosach około 25 minut i ją zmyłam. Zawinęłam włosy w turban i poczekałam 5 minut aby lekko odcisnęły się z wody. Na koniec nałożyłam odżywkę bez spłukiwania z Joanny. Na tym zakończyła się moja niedziela dla włosów. Możecie powiedzieć że to pewnie żadna pielęgnacja, w końcu użyłam podstawowych produktów i tylko 3.   Osobiście byłam ciekawa jak moje włosy zareagują na taką pielęgnacje. 

W niedzielę rano zobaczyłam że moje włosy były bardzo błyszczące i ładnie się układały. Niestety nie były dociążone i fruwały mi w koło głowy. A co mogę powiedzieć na temat Koktajlu owocowego? Powiem że spisał się bardzo dobrze. Jestem z niego bardzo zadowolona. Końcówki wyglądały dobrze. Łuski włosa były domknięte i nie widać było żadnych zniszczeń. Moja mama zwróciła mi nawet uwagę, że moje włosy ostatnio wyglądają dużo lepiej a nie tak dawno ( pół roku temu) włosy prawie mi sie wykruszały przez prostownicę :)

Ogólnie mówiąc jestem zadowolona. Przydało by się na  pewno lepsze dociążenie, ale były bardzo ładnie nawilżone dzięki szamponowi :) Szampon spisał się świetnie :)


A jak wyglądała Wasza niedziela dla włosów? :)


czwartek, 20 listopada 2014

Moje nowości.


Witajcie :)

   Dziś post poświęcony zakupom :) Ostatnio zaczęłam oszczędzać, postanowiłam sobie odkładać coś pieniążków, aby mieć na później. Jednak promocje i czas przed świętami sprawił, że się skusiłam i zrobiłam skromne zakupy kosmetyczne. Zapraszam Was do oglądania moich nowych nabytków :) Z góry przepraszam za jakość zdjęć, nie ma to jak robić zdjęcia telefonem :D

Na pierwszy ogień idzie zakupiony żel pod prysznic o zapachu gruszki i karmelu :) zapach oczywiście mi się bardzo podobał, ale ostatnio mój nos wariuje i postanowiłam zakupić małą buteleczkę na próbę. Żel oczywiście z Yves Rocher.

 
Kolejne kosmetyki są z Oriflame. Zakupiłam tam szminkę za 6.90, bardzo ładny kolorek :) Do tego wodoodporny tusz do rzęs i wodoodporny tusz do kresek. Tusz do rzęs jest świetny, bardzo fajnie wydłuża rzęsy i ich nie skleja. Natomiast tusz do kresek nie schodzi nam tak szybko z powieki, jest bardzo trwały :) Rano, gdy się pomaluje to wieczorem wygląda jak bym dopiero go używała, czegoś takiego właśnie szukałam :)


I kolejny tusz do rzęs :) Tutaj z Yves Rocher. Tusz też jest naprawdę fajny. Pogrubia rzęsy i jest również trwały jak ten z oriflame :)


Odżywki do paznokci to już ostatnie produkty które zakupiłam. Kupiłam je w Rossmanie za około 7.30 w promocji 1+1 :) Moje pazurki od jakiegoś czasu czują się dużo lepiej, niestety nadal rosną powoli :( Mam nadzieję że te odżywki będą dobre i pomogą moim pazurkom :)
  
 To już tyle zakupów na dziś :D Muszę się powstrzymywać przed następnymi zakupami :D


A co Wy kupiliście sobie ostatnio ciekawego? :)

środa, 19 listopada 2014

Zima za rogiem, czas lepiej zadbać o swoje włosy!



Witajcie :)


         Od paru dni pogoda jesienna daje o sobie bardzo znać. Deszcz, zimno, ponuro a w sklepach i reklamach telewizyjnych już są święta. Wracając z pracy czy szkoły, mamy ochotę wejść pod koc, pić herbatę i oglądać dobre filmy :) Musimy jednak zmobilizować się i przez zimę chronić swoje włosy.


         Chcę Wam w tym poście opisać, jak ja będę chciała pielęgnować swoje kochane włosów przez ten okres.
       

      1. Najważniejsze są według mnie czapki. Nie ważne jak wyglądają, ważne aby chroniły nasze włosy przed zimnem a głowę przed przewianiem i następnie, chorobami. Wychodząc z domu, zawsze towarzyszy mi czapka. Nawet jak dziwnie w niej wyglądam :D Przed włosomaniactwem miałam problem z elektryzowaniem włosów przez właśnie czapkę, więc jej nie nosiłam a potem byłam chora :) Z elektryzowaniem pomaga mi odżywka bez spłukiwania z joanny, obojętnie jaką wersję miałam, każda mi pomogła :)


      2.  Na pewno teraz i zimą nie zrezygnuje z silikonów i mocnego odżywiania włosów. Serum do zabezpieczenia końcówek to podstawa. Tego na pewno będę używać cały czas. Mam zamiar regularnie olejować swoje włosy, aby dodatkowo je ochronić. Myślę też o tym aby je nawilżać i używać do tego siemienia lnianego :)



  3. Mycie włosów metodą OMO. Gdzie mycie w moim przypadku będzie przebiegało metodą kubeczkową. Delikatny szampon, dodatkowo rozcieńczony wodą.



  4. Suszenie włosów. Tego jesienią i zimą chcę unikać. Ogólnie suszenie włosów u mnie zdarza się sporadycznie. Częściej je prostuję (tylko grzywka) niż suszę :( W tym chłodnym okresie, nie możemy często używać suszarek. Nasze włosy są bardziej suche przez powietrze i często brakuje im humektantów.

 5. Pamiętajmy upinać nasze włosy. Będziemy mieć większą pewność, że będą mniej narażone na mechaniczne uszkodzenia, np, otarcia o płaszcz czy kurtkę a nawet sweterek. Będzie nam lepiej je również rozczesać. Wiatr ich nie potarga, ani nie staną się smętnie wiszącymi mysimi ogonkami :) U mnie będzie to zwykły koczek. Robi się go szybko i nie potrzeba większych wysiłków i zdolności :)

 6. Ostatnie to nawilżanie powietrza w domu. Chodzi tu głównie o to, aby na gorące grzejniki kłaść nawet mokre ręczniki. Ja robię tak już od dawna i jestem zadowolona z całego efektu. Powietrze w naszym domu, pokoju będzie mniej suche i nawet nam będzie się lepiej oddychało :) Pamiętajmy również o wietrzeniu pomieszczeń.

Z tego wszystkiego to na razie tyle :) Włosy zimą i jesienią potrzebują wyjątkowej opieki, tak jak i latem. Mam nadzieję że komuś przyda się ten dzisiejszy post :)



A Wy jak będziecie pielęgnować swoje włosy przez ten chłodny okres? :)


wtorek, 18 listopada 2014

Siemię Lniane, idealny nawilżacz.



Witajcie :)

   

      Na pewno wszyscy znają siemię lniane, ale postanowiłam napisać o nim posta. Tak dla mojej koleżanki Krysi :)


Nasiona lnu zawierają bardzo dużo oleju, a także związki śluzowe, białkowe oraz kwasy organiczne, jak chociażby kwas askorbinowy, enzymy, sole mineralne –cynkmagnezżelazo. Olej, który uzyskujemy z nasion lnu, zawiera kwasy tłuszczowe omega-6, fitosterole i witaminę E. Nasiona lnu wykorzystuje się w lecznictwie już od wieków. Siemię lniane działa powlekająco, zmiękczająco i osłaniająco na śluzówkę jelit. Po namoczeniu ich wodą, rozdrobnione nasiona lnu można stosować jako łagodny środek przeczyszczający, który jest polecany zwłaszcza osobom starszym. Len używany jest w zapaleniu oskrzeli, chorobie wrzodowej, kaszlu, chorobach skórnych, leczeniu oparzeń i odmrożeń. Świetnie działa na popękany lub łuszczący się naskórek. Olej lniany jest najzdrowszy na świecie. Przyspiesza regenerację błon śluzowych i naskórka, a także obniża poziom lipidów cukru we krwi. Ziarna lnu to również doskonały preparat na odchudzanie. Według badań amerykańskich naukowców, stosowanie siemienia lnianego pozwala zahamować rozwój raka prostaty.


 Siemię lniane jest najczęściej używane jako sprzymierzeniec w odchudzaniu. Dzięki tym niepozornym, małym ziarenkom możemy nawilżać twarz, robiąc sobie maseczki nawet z samych, ugotowanych ziarenek. I jeszcze najważniejsze zastosowanie: możemy stosować jako humektant na włosy :)



      Jednak aby używać siemienia na włosy, trzeba najpierw zrobić "Glutka" z siemienia :) Do jego użycia będziemy potrzebować małego garnka, garnuszka, 200 ml wody w dwóch łyżek siemienia. Ja zawsze gotuję siemię jakieś 10-15 minut, dotąd aż zmieni kolor na brązowy i zacznie się robić gęstsze.



     Szybko, gdy tylko ściągnę z gazu, od razu odcedzam. Gdy jest ciepłe da się to zrobić, później gdy trochę ostygnie, będzie ciężko nam odcedzić. Osobiście czekam aż ostygnie i daję na włosy na samym końcu. Czyli myję włosy nakładam maski, odżywki, spłukuję i wtedy daję mojego glutka na jakie 20 minut :)  Włosy po nim są miękkie i nawilżone.

Ja piłam też zaparzone siemię razem z ziarenkami. Przez ten czas zauważyłam że mniej mi wypadały i szyciej rosły :)

     Takiego glutka możemy również używać zamiast żelu do włosów :) Stosujemy również na mokre włosy, ugniatając je przy tym. Gdy nasze włosy wyschną, wygniatamy z nich nadmiar naszego domowego żelu i cieszymy się loczkami lub falami :)



A teraz już temat z innej działki, taki dla zainteresowanych :)

 

Siemię lniane na odchudzanie

Jak siemię lniane wspomaga odchudzanie? Po pierwsze, siemię lniane odgrywa bardzo ważną rolę w regulacji poziomu cholesterolu w organizmie, a z tym osoby z nadwagą mają często duży problem. Wystarczy dodawać do potraw 2 łyżki oleju z siemienia i uda się go rozwiązać. Po drugie zaś, nasiona lnu wywołują wrażenie sytości, dzięki czemu osoby odchudzające się nie czują potrzeby sięgnięcia po kolejną przegryzkę. W rezultacie udaje się uniknąć nadprogramowych kalorii. Oczywiście, nikt nie powinien się spodziewać, że zrzuci zbędne kilogramy wyłącznie z pomocą siemienia lnianego. Preparaty odchudzające, nawet te najlepsze, nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli nie zostaną połączone ze zdrową dietą i aktywnością fizyczną.
A jak Wy używacie siemię lniane? :)

niedziela, 16 listopada 2014

Niedziela dla włosów 5


Witajcie :)


Dziś już 5 niedziela dla włosów :) I niestety znowu była w sobotę. Powiem Wam że chyba tak już zostanie, ponieważ jak już pisałam kiedyś, nie za bardzo mam czas zająć się włosami w niedzielę :( Myślałam też o tym aby "niedziela dla włosów" zmieniła nazwę na "dzień dla włosów" lub coś w tym stylu. Co o tym myślicie? To dobry pomysł według Was? Pomóżcie mi proszę :*
 

          W piątej Sobocie dla włosów postanowiłam postawić na proteiny. Więc aby ograniczyć możliwość prze proteinowania, najpierw w skalp wtarłam kozieradkę.


 Ostatnio włosy wypadają mi garściami, w dużej mierze jest to spowodowane przez stres. Następnie nałożyłam na długość olejowe serum, którego miałam już końcówkę, i chodziłam tak może z 2,5 godziny.


Włosy umyłam szamponem z Oriflame Nature, do włosów suchych i zniszczonych. Na 15 minut nałożyłam odżywkę z Garnier Fructis Goodbye Damage. Między czasie poszłam przygotować moją domową maskę proteinową.


Do jej wykonania użyłam łyżki kakao, łyżki mleka i jedno żółtko. Nie miałam niestety mąki ziemniaczanej, więc do zagęszczenia użyłam kakao.



Wszystko wymieszałam i poszłam zmyć odżywkę i nałożyć maskę. Maska pachniała jak czekolada i miałam ochotę ją zjeść :D
Trzymałam ją przez 20 minut pod czepkiem i poszłam zmyć. Powiem Wam że nie spływała mi wcale z włosów, trzymała się bardzo dobrze i pięknie pachniała :)



Włosy zawinęłam w turban na około 3 minuty i dałam odżywkę bez spłukiwania z Joanny, z miętą i wrzosem. Włosy gdy całkiem wyschły, zrobiłam warkocza francuskiego i poszłam spać.
 Rano gdy się obudziłam i rozpuściłam włosy, wyglądały one nie za ładnie. Miejscami były piękne fale, a na końcach były trochę rozprostowane i dziwnie jakby pokręcone. Zobaczcie same.



Przestraszyłam się troszkę i postanowiłam dać na same końce odżywkę w spray'u z Joanny aby się rozprostowały. Po powrocie z kościoła moje włosy wyglądały zdecydowanie lepiej.



Pod spodem za bardzo się rozprostowały, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Ważne że nie są dziwnie po wywijane :) Zdjęcie zrobione zostało bez flesza ale w lekkim słońcu, więc możecie zobaczyć jak dzięki tej masce się ładnie błyszczą.

     Z soboty dla włosów jestem bardzo zadowolona, nie spodziewałam się cudów po domowej masce. Nigdy nie robiłam domowej proteinowej maski, więc nie wiedziałam jakie potrzebne są proporcje :) Wszystko dawałam "na oko". Wyszło mi jej trochę za mało ale starczyło aby dać ją na włosy od ucha w dół  :)
     Dziś włosy pięknie błyszczą, są miękkie i takie sprężyste. Zadowolona też jestem z tego że nie są sztywne. Gdy zmywałam maskę wczoraj z włosów, były one takie szorstkie i sztywne. Bałam się że dziś takie też będą gdy wyschną, jednak nic takiego się nie stało :)
     A co do kozieradki, włosy po wyschnięciu całkiem straciły jej zapach. Pachną odżywką z Garnier :)


A jak wyglądała, wygląda Wasza niedziela dla włosów? I czy pomożecie mi w podjęciu decyzji?
Pozdrawiam Was serdecznie :)


sobota, 15 listopada 2014

Pyszny deser truskawkowy.

Witajcie Kochani.

Na samym początku przepraszam Was za moją nieobecność. W tym tygodniu miałam dużo nauki i nie za bardzo miałam czas, aby wejść na komputer i coś napisać. Dziś z racji tego że jest sobota, mam więcej czasu i napiszę Wam przepis na prosty deser truskawkowy :)
 
  Jak każdy wie, truskawki są pyszne i mają dużo witamin. Sezon na nie już dawno miną, ale nadal możemy cieszyć się także mrożonymi owocami.

Dziś napiszę Wam, jak w prosty i szybki sposób możemy zrobić z mrożonych, jak i z świeżych owoców fajny deser.

Składniki:
- cytrynowa galaretka
- cukier
- truskawki mrożone lub świeże ok. 500 g.
- herbatniki
-śmietanka 30% ok. 200 ml

Przygotowanie:
  Galaretkę rozpuścić w 1/2 ilości wody o której pisze na opakowaniu galaretki i ostudzić. Truskawki (mrożone nie trzeba roztapiać a świeże należy opłukać i obrać) zmiksować lub jeśli chcemy, aby były większe kawałki należy je rozgnieść widelcem. Do truskawek należy dodać śmietankę (możecie dać jej tyle ile uważacie, ja osobiście dałam mniej niż 200 ml bo nie lubię tłustych deserów) i wszystko wymieszać. Dodajemy ostudzoną galaretkę, po czym również mieszamy i dodajemy cukier do smaku.
  Na spód naczynia dajemy pokruszone herbatniki i zalewamy truskawkami. Odstawiamy do lodówki na około 2 godziny do schłodzenia. Po tym czasie wyciągamy i jemy :D

Smacznego! :)



wtorek, 11 listopada 2014

Inspiracje włosowe



Witajcie.


Inspiracje włosowe są jak dla mnie bardzo ważne. Na pewno któraś z Was przechodziła kryzys w pielęgnacji włosów. Sama gdy nie widziałam efektów, miałam ochotę się poddać. Dzięki inspiracją walczę dalej i cieszę się z tego :-)






Przyznacie, że mają piękny blask? :)




Takie włosy to ja bym dopiero chciała :D


A które włosy się Wam najbardziej podobają? O jakich marzycie? :)

Ps. myślę o zmianie wyglądu bloga :) Chciałabym aby wyglądał troszkę inaczej i był w wyglądzie taki spokojny :D