sobota, 8 listopada 2014

Moje grzechy włosowe.






Witajcie.

 Dziś chciałabym napisać Wam o moich grzechach. Jako włosomaniaczka odzwyczaiłam się od pewnych rzeczy jak np. suszarka, ale z niektórych nadal nie potrafię zrezygnować.


Każdemu znana prostownica jest jak widać na pierwszym miejscu. Niestety mam grzywkę ścinaną na bok i jak można się domyśleć, przy falowanych włosach jak moje - cały czas się wywija na wszystkie strony. Ja niestety nie mogę patrzeć na siebie w pokręconej grzywce i prawie codziennie ją prostuję :( Całość włosów prostuję rzadko z czego ogromnie się cieszę. Próbowałam różnych płukanek, produktów, aby moja grzywka była bardziej prosta lecz nic z tego. Nie potrafię żyć bez prostej grzywki :(




Spanie w rozpuszczonych lub nie do końca suchych włosach. Ostatnio zdarza mi się to często. Rano gdy nie zwiąże włosów, budzę się z jakimś hełmem na głowie a nie włosami. Przez noc, gdy moje włosy są związane w koczka lub świderka, rano wyglądają wprost ślicznie. Niestety włosy muszę myć wieczorem, rano po prostu nie mam na to czasu. I moje lenistwo często wygrywa, zamiast poczekać aż wyschną ( nie lubię używać suszarki, chyba że się gdzieś śpieszę i muszę) kładę się od razu spać. Muszę to zmieniać i to szybko.




Nie wiązanie włosów podczas wychodzenia z domu, w szczególności gdy jest wietrznie. To mój kolejny grzech. Strasznie nie lubię chodzić w związanych włosach. Zawsze były one rozpuszczone i tylko w lecie, gdy są upały to je wiąże. Przyzwyczaiłam się chodzić w rozpuszczonych włosach, tak po prostu lepiej się czuję :) Moje włosy jednak w tedy nie czują się najlepiej. Bardzo się plączą i gdy przychodzi czas aby je rozczesać, jest na prawdę ciężko.

Czapki w zimie, to kolejny grzech. Jak wszyscy wiedzą, włosy nie lubią gorąca ani też zimna. Czapki powinno się nosić, aby ochronić nie tylko nas przed chorobami np. zatokami, lecz aby nasze włosy mniej się uszkadzały. W tamtym roku mało razy nosiłam czapkę. W tym roku muszę to zmienić. Boję się oczywiście elektryzowania włosów, potrzeba jednak ochronić włosy przed zimnem.


Ostatnim moim grzechem jest niezabezpieczanie końcówek. Często o tym zapominam, szczególnie wtedy gdy mam mało czasu aby zająć się włosami. Zakupiłam 2 serum silikonowe do włosów i stoją na półce, a mama sama próbuje je skończyć :) Muszę chyba postawić je gdzieś na widoku, żeby nie zapominać o zabezpieczaniu końcówek, przecież to najważniejsze.

   Moich grzechów jak na razie tylko tyle :) Mam zamiar je wszystkie wyeliminować, jednak moje lenistwo i zapominalstwo często wygrywa.


A jakie są Wasze grzechy włosowe? :)


2 komentarze:

  1. Prostownica na szczeście mnie nie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie związuję włosów do snu:)

    OdpowiedzUsuń