poniedziałek, 27 października 2014

Moja włosowa historia




 Witajcie :)

   Dziś zapraszam was na moją włosową historie :)  Będziecie mogły zobaczyć co moje włosy przeżyły i jak się zmieniły :)


Urodziłam się jako blondynka. W tym czasie włosy wolno mi rosły i były bardziej falowane niż proste.
   Od zawsze nie lubiłam czesania i wiązania włosów. Były tak gęste że mama nie mogła ich złapać i związać a gdy to jej się udało, po pięciu minutach gumka i tak się z nich zsunęła i trzeba było wiązać od nowa. Dlatego potem mama stwierdziła że lepiej będzie gdy będą krótkie.



Włosy nie były jakoś szczególnie pielęgnowane. Były myte żółtym szamponem z kaczuszką i rozczesywane jeszcze mokre. 
Zapuszczałam je do komunii po której znowu zostały podcięte do ramion. Włosy rosły sobie spokojnie bez żadnej pielęgnacji, do czasu gdy poszłam do nowej szkoły. W klasie 6 podstawówki odkryłam prostownicę. Następnie odkryłam nową modę na cieniowanie włosów i pomyślałam dlaczego nie. Wróciłam od fryzjera i byłam zachwycona wyglądałam inaczej. Czułam się taka modna do pierwszego mycia po czym oczywiście potrzeba było użyć prostownicy, bo włosy niesamowicie się wywijały w każda stronę. Tak się nią zachwycałam że włosy prostowałam prawie codziennie i tak do 1 klasy gimnazjum. Wtedy zobaczyłam jak moje włosy dziwnie wyglądają. Strasznie się puszyły, łamały i wypadały. Moja czupryna przez złe ścinanie i prostowanie wyglądała okropnie. Włosy były bardzo rzadkie.





Na zdjęciu widać jak bardzo są zniszczone i przesuszone.
   
  Postanowiłam zacząć jakoś dbać o te włosy, kupiłam pierwszą odżywkę i szukałam na internecie jakichś domowych sposobów aby przestały wypadać. Nic szczególnego w tym czasie nie znalazłam nie wiem dlaczego :D Pierwsze co zrobiłam dla swoich włosów było wtarcie fusów z kawy w skalp. Byłam tak zachwycona efektem że robiłam tak parę razy w tygodniu przed myciem :)




  Podczas wykonywania nowych eksperymentów pomyślałam aby odstawić diabelską prostownicę. Moje włosy przez 2 tygodnie odżyły i wyglądały mniej więcej tak: 





Wraz z poznaniem nowej koleżanki w szkole postanowiłam pomalować moje włosy przez jej namowy. Mówiła że będę ładniejsza. Włosy pomalowałam ale tylko pod spodem żeby mało było widać. 
    Parę miesięcy później znowu pomalowałam włosy, tym razem nie prawdziwą farbą a czymś takim: 




Z włosów szybko się zmyła. Po czym odkryłam blogi, w tym blog Anwen i zaczęłam je wszystkie czytać. Kupiłam olejek rycynowy i zaczęłam olejować włosy. Wszystko ładnie i pięknie ale włosy dalej były katowane prostownicą. Po skończeniu gimnazjum postanowiłam zapuścić włosy i ograniczyć prostowanie. Na początku włosomaniactwa, czyli w pierwszej klasie technikum, odwiedziłam fryzjera i postanowiłam ściąć moje najdłuższe włosy w  życiu. 

                                                




Od tamtego czasu zostałam włosomaniaczką. Powiedziałam dość prostownicy. Zakupiłam maskę do włosów, odżywki, olejek do zabezpieczania końcówek itd. Postanowiłam odwiedzać fryzjera co 3 miesiące aby obcinać końce. Ponieważ moje włosy muszę myć codziennie, to prawie co dziennie olejowałam skalp aby moje włosy szybciej urosły.





Na zdjęciu widzimy włosy które na noc zawijane były w świderka. Było to moje pierwsze zdjęcie włosów po 3 miesiącach włosomaniacta :) 
  Prostowałam i nadal prostuję tylko grzywkę ponieważ jest ścięta na bok i dziwnie się wywija. Nie mogę patrzeć na siebie z dziwnie pokręconą grzywką :(






Tak wyglądały moje włosy pod koniec wakacji :) Mogę szczerze powiedzieć że włosów nie prostowałam prawie wcale podczas wakacji, jedynie grzywka ale to tylko w niedzielę i gdy miałam się spotkać z moim TŻ :)  



A tak wyglądają moje włosy po pierwszym laminowaniu :) tutaj w wersji wyprostowanej mniej więcej pod koniec września tego roku :)


Aktualnie moje włosy wyglądają tak: 



Można zauważyć że na każdym zdjęciu kolor moich włosów jest inny :D Moje włosy są w kolorze jasnego blądu. Są średnio parowate i trochę przesuszone. Jestem jednak dumna ze swoich włosów chodź nie zawsze wyglądają pięknie. Nadal dążę do perfekcji gdyż nie są one jeszcze takie jak bym chciała. Też marzą mi się włosy takiej długości i gęstości jak te tutaj: 





Moje włosy myję szamponami z drogerii, z sls, ponieważ zauważyłam że myjąc tymi dla dzieci, szybciej się przetłuszczają. Szampony z sls nie szkodzą moim włosom :)

Olej nakładam na włosy tylko 1 raz na tydzień lub nawet raz na dwa tygodnie, ponieważ nie za bardzo mam czas :( Jest to olejek rycynowy zmieszany z łopianowym Green Pharmacy.

Na włosy aktualnie nakładam maskę Kallos Algae i odżywkę z Garniera Goodbye Damage, odżywkę z Nivea Long Repair. Jako odżywkę bez spłukiwania używam Joanny z miętą i wrzosem, miałam też tą z miodem i cytryną. Ostatnio też zakupiłam odżywkę bez  spłukiwania z Joanny w spray'u :)

Do zabezpieczania końcówek na noc używam olejku arganowego z biedronki. Włosy na noc związuję w świderka:



Dalej dążę aby moje włosy wyglądały dużo lepiej i ładniej :) 


Mam nadzieję że moja włosowa historia się wam podobała. Jestem początkującą włosomaniaczką i może macie jakieś rady dla mnie, w jaki sposób mogłabym je jeszcze pielęgnować? :)

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa wlosowa historia. Śliczne włosy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post:) ja też dbam o moje włosy,ale nie potrafię wyleczyć ich z wypadania;( olejowanie,odżywki,maski, nawet kuracja Exagon i dalej to samo:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem i będę musiała udać się do dermatologa, bo nic nie pomaga. A próbowałaś wcierać w skalp kozieradke? Mi troszkę pomogła :)

      Usuń